czwartek, 18 sierpnia 2016

Akcja ósma

                Po powrocie z Norwegii, a praktycznie odesłanie przez głupie narkotyki zachowywałam się normalnie jakby nigdy nie miało to miejsca. Przygotowywałam się do spotkania z bratem, które zaproponowała mama, która chciała odnowić swoje relacje z synem. Parę razy próbowałam się do niego dodzwonić jednak nie odbierał. Postanowiłam napisać do niego emaila, bo ile to można czekać, aż odbierze ten głupi telefon. Siedząc przy klawiaturze komputera wystukała, następujący tekst:
Kochany braciszku,
Jeżeli w ogóle to czytasz, to chcę żebyś wiedział jak bardzo Cię kocham i tęsknie pomimo tego co mi zrobiłeś zaledwie parę tygodni temu. Nie ukrywam, że było mi przykro, kiedy dowiedziałam się, że zostaję odesłana z powrotem do Polski. Bardzo chciałabym do Was jeszcze wrócić. Nie ukrywam, że Hofer obiecał mi przywrócenie do kadry.
Przejdę do rzeczy. Rozmawiałam wczoraj z mamą. Chcę Cię widzieć i porozmawiać z Tobą. Jeśli tylko masz ochotę przyjedź. Adres podam Ci w innym terminie. Do zobaczenia wkrótce
Twoja Lena J
Skierowałam kursor myszki na przycisk „Wyślij”. Kliknęłam. Poszło. Nie ma już odwrotu. Musi odpisać. Wyłączyłam laptopa. Poszłam do ogrodu poczytać książkę.

Tymczasem w Norwegii
                Daniela obudził dźwięk dochodzący z komputera. Oznajmiło to, że dotarł email od Leny. Otworzył. Przeczytał kilkakrotnie. Nie wierzył własnym oczom.
                -Lenka wróciła do Polski? To wszystko moja wina. – zaczął płakać – Jak ja mogłem do tego dopuścić, dlaczego? Ja nie powinienem być bratem, nie zasługuję na taką siostrę. Jestem dupkiem. Powinienem jechać do Polski. Zobaczyć się z mamą i Lenką. Odpiszę jej, niech wie, że się martwię.
                Jak postanowił tak też zrobił. Napisał emaila o następującej treści:
Kochana Leno,
Tak bardzo czuję się winny za to co Ci zrobiłem. Bardzo Cię przepraszam. Ze wszystkich sił będę próbował, aby znowu przywrócili się do kadry i żebyś znowu mogła przyjaźnić się z Manuelem. Nie będę o Ciebie już zazdrosny obiecuję. Pewnie gdyby nie to, że jestem Twoim bratem (który nie potrafi cieszyć się Twoim szczęściem i, że masz tylu licznych przyjaciół, których tutaj zdobyłaś) byłbym jeszcze gorzej zazdrosny o Ciebie i zaczął się o Ciebie starać. Jednak los postanowił inaczej. Jestem Twoim bratem, niestety bardzo perfidnym, ale cóż losu nie da się zmienić.
Odpowiadając na drugą część Twojej wiadomości. Oczywiście chcę się zobaczyć z mamą. Chcę nadrobić stracony czas. Muszę jej wybaczyć fakt, że kiedyś mnie zostawiła.
Przepraszam, że tak się rozpisałem
Całuję Cię mocno
Daniel

~~2 dni później~~
                Daniel przyleciał do Polski, po tym jak wysłałam mu adres, gdzie dotychczas mieszkam. Czytając statystyki, które nie zdążyłam zrobić usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyłam je. Przede mną mnie stała postać Daniela. Na jego twarzy pojawił się uśmiech.
                -Cześć Lena – powiedział cicho po czym spuścił głowę w dół
                -Cześć – odpowiedziałam krótko – Wchodź mama czeka
                Wszedł do przedpokoju po czym odwrócił się w moją stronę.
                -Lena chciałem przeprosić, za wszystko co ci zrobiłem: za zazdrość skierowaną wobec Ciebie i Fettnera, za narkotyki i za wszystkie obraźliwe teksty skierowane wobec Ciebie przez innych skoczków, jeszcze raz przepraszam i obiecuję poprawę.
                -Nie chce na razie o tym gadać, wejdź do salonu mama czeka - powiedziałam wskazując mu drogę do pomieszczenia,
                Udał się we wskazane prze ze mnie pomieszczenie. Mama siedziała na fotelu czytając książkę.
                -Mamo, Daniel do Ciebie – odezwałam się
                Rodzicielka odłożyła książkę. Spojrzała na Daniela tym swoim nadopiekuńczym wzrokiem i zawołała go do siebie i poprosiła żeby usiadł. Tak też zrobił.
                -Daniel synku powiedz coś ty narobił? Dlaczego Lena jest w Polsce? Powinna być z wami w Norwegii. Wytłumacz mi to proszę
                -Mamo to nie tak, przepraszam. Próbowałem rozmawiać z młodą, ale ona na razie nie chce mnie widzieć, ja na to nic nie poradzę. Sama mnie jednak poprosiła żebym tu przyleciał i się z Tobą pogodził pomimo wszystko co mi kiedyś zrobiłaś. Bardzo za Tobą tęskniłem. Nawet nie wiesz jaka to była dla mnie radość jak odnalazłem Lenę, od początku kiedy zjawiła się na szkoleniu od razu zauważyłem podobieństwo między nami. Nie wiem co we mnie wstąpiło kiedy ją tak szybko znienawidziłem i podłożyłem narkotyki na stolik. – po tych słowach rozpłakał się. Chyba na dobre bo jak stałam przy drzwiach prowadzący do salonu to słyszałam jak mama dość długo go uspokajała.

~~20 min później~~
                Siedziałam w pokoju słuchając muzyki. Nagle moich drzwi zapukał Daniel. Jednak nie czekał na moje „Proszę” sam się wprosił.
                -A ty nie umiesz pukać? – krzyknęłam na niego
                -Pukałem tylko nic nie słyszałaś – wskazał na słuchawki
                -Wybacz – rzuciłam z ironią – O co chodzi ?
                -Chciałem jeszcze raz przeprosić i powiedzieć, że będę się starał, aby do kadry Cię znowu przywrócili – zaczął
                -Nic nie mów tylko mnie przytul – powiedziałam do brata
                -To jednak mi wybaczasz? – zapytał
                -Daję Ci ostatnią szansę nie zmarnuj jej, bo nie inaczej nie będzie odwrotu – powiedziała wtulając się w jego klatkę piersiową
                -Jeszcze raz przepraszam, obiecuję, że teraz wszystko będzie w porządku, dla Ciebie, dla rodziny mam nawet ochotę zakończyć karierę


Cześć i czołem
Nareszcie się wyrobiłam z akcją. Według moich przemyśleń rozdział miał się pojawić się tydzień temu, ale jednak mój kochany wuj pomieszał mi szyki i przyszedł mi pokój remontować (jak byłaś dzieckiem sama latałaś za wujem więc teraz nie zżęć)  Jeszcze jakimś dziwnym cudem wkopałam się na prawko i jakoś to tak się skumulowało, że nie było czasu. Jak rozdział? Mam nadzieję, że się podoba bo ja jak zwykle jestem z niego tak średnio zadowolona

No to do napisania za dwa tygodnie w czwartek


Czytam=komentujesz=motywujesz

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Akcja siódma

                Fetti obiecał, że pomoże mi w trudnych chwilach i na chwilę obecną dotrzymuje danego mi słowa. Taki przyjaciel to skarb. Kadra Norwegii nie chce mnie widzieć, chociaż wiedzą, że to nie moja wina. Nie wiem co ja im zrobiłam. Fakt przeszłam do pokoju Manuela, ale to nie zmienia jednak faktu, że nie mogę im pomagać. Od momentu z tymi prochami poprosiłam Hofera, aby przeniósł mnie do Austriaków. Wiedział, że lepiej się z nimi dogaduje i w ogóle. On powiedział, że przemyśli tą kwestię i da mi w najbliższym czasie znać.
                Nadszedł ten dzień. Dzisiaj miałam się dowiedzieć, gdzie zostaje czy w Austrii czy Norwegii. Poprosiłam Manu, żeby ze mną poszedł. Jednak Hofer przed gabinetem poprosił tylko mnie. Trochę się bałam.
                -Lena, dowiedziałem się o wszystkim to nie jest dopuszczalne, wraz z całym zarządem postanowiliśmy, że na razie wrócisz na jakiś okres do Polski. Jeśli ta cała sprawa ucichnie spróbuję Cię przywrócić
                -Rozumiem prezesie, dziękuję za informacje
Po czym wyszłam z pokoju i przytuliłam Fettnera.
                -Muszę wracać do Polski, przepraszam – powiedziałam mocno się do niego przytulając
                -Jak to dlaczego?? – zapytał zdziwiony Manu
                -Hofer twierdzi, że to moja wina, ale ja tego nie zrobiłam, dlaczego nikt mnie nie rozumie ?? – płakałam
                Manu już nic nie powiedział tylko zabrał mnie do naszego pokoju. Kiedy weszliśmy do wnętrza hotelu podbiegł do mnie Alex.
                -Nina gdzie byłaś ? – zapytał spanikowany
                -U Hofera, wracam do Polski przykro mi – powiedziałam po czym odeszłam
                Mina trenera była bezcenna. Wiedział, że nie była to moja wina, ale i tak na tym ucierpiałam. Z spuszczoną głową weszłam do pokoju, który dzieliłam z Fettnerem.
                -Na pewno chcesz odejść ?? – zapytał zszokowany
                -Na chwilę obecną muszę nie mam wyjścia przykro mi – powiedziałam nie odwracając się do przyjaciela.
                Zaczęłam się pakować. Manu stał przy oknie podparty o parapet. Był załamany, bo wiedział, że nic złego nie zrobiłam. Po chwili odwrócił się podszedł do mnie.
                -Lena ja muszę Ci coś ważnego powiedzieć – powiedział z nutką stresu w głosie
                -Co się stało ? – zapytałam dość niepewnie
                -Za nim wyjedziesz, chciałby abyś o tym wiedziała – zaczął
                -Ale o czym ? – drążyłam temat
                -Wiedz, że będę za Tobą tęsknił, ale nie tak po przyjacielsku, ale inaczej – mówił
                -Czyli jak ? – pytałam
                -Ja czuję do Ciebie coś więcej niż tylko przyjaźń, ja Cię pokochałem. Po tym co zrobił Ci Daniel, chciałem, aby ktoś się Tobą zaopiekował. Trafiło na mnie. Przepraszam.
                Słowa Fettnera urzekły moje serce. Fakt, to co zrobił mi Daniel podkładając na szafkę nocną prochy, było nie na miejscu, ale od początku był przy mnie Manu. Pokochał mnie z wszystkimi moimi wadami, taką jaka po prostu byłam
                -Manu zaskoczyłeś mnie – powiedziałam trochę lekko zszokowana wiadomością, która niedawno dotarła do mojej świadomości.
                -Jeszcze raz Cię przepraszam nie chciałem, abyś dowiedziała się w taki sposób – mówił przerażony
                -Lepiej w taki – powiedziałam głaszcząc go po policzku. On tylko złapał mój nadgarstek i złączył nasze dłonie w szczerym uścisku. Mój wzrok powędrował w tamtym kierunku. Uśmiechnęłam się. Ten uścisk był tak szczery, że nie mogłam puścić jego dłoni. Czułam, że zaczęłam darzyć sympatią tego osobnika, który wpatrywał się teraz we mnie jak w dzieło Leonardo da Vinci .

~~2 godziny później~~
                -Lena co ty tutaj robisz ? – zapytała zszokowana matka – Przecież powinnaś być w Norwegii na zgrupowaniu
                -Mamo wszystko się popsuło, przepraszam – mówiłam spokojnie jakby nigdy nic
                -Jak to wszystko się zepsuło ? – nadal drążyła
                -Może wejdziemy do środka? Nie chce rozmawiać w drzwiach – odpowiedziałam
                Matka wpuściłam z walizką do salonu w którym zawsze siedział tata.
                -No opowiadaj co się takiego stało, że wróciłaś do Polski – zaczęła stawiając szklankę wody na stoliku
                -Pewnego słonecznego dnia obudziłam się sama bez Daniela. Pomyślałam, że poszedł na śniadanie, więc udałam się do łazienki. Kiedy wróciłam na moim stoliku leżały narkotyki, nawet nie wiem skąd to się wzięło. Wtedy do drzwi pokoju zapukał mój najlepszy przyjaciel Fetti, któremu wszystko opowiedziałam. Potem czekała mnie rozmowa z trenerem, który uprzedził mnie, że Daniel nie jest bezpieczny i potrafi być zdolny do wszystkiego. Dzisiaj rozmawiałam z prezesem, który oddalił mnie do domu dopóki ta cała sprawa się nie uspokoi, dlatego tutaj jestem. Przepraszam mamo… - mówiłam, a do moich oczu napłynął strumień słonych łez.
                -Nie wiedziałam, że Daniel jest do tego zdolny – odpowiedziała zszokowana moimi słowami mama
                -No widzisz – powiedziałam, po czym rozryczałam się na dobre
                Mama mocno mnie przytuliła, po czym wyleciała z pytaniem, którego po części w ogóle się nie spodziewałam
                -A znalazłaś sobie tam już kogoś? – zapytała
                -To znaczy, jest ktoś w moim życiu, ale nie chce jeszcze zapeszać – powiedziałam niepewnie
                -Opowiedz mi – odparła
                W tym momencie mnie zamurowało. W ogóle nie przejęła się faktem, że na czas niekreślony zostałam przywrócona do domu, tylko ni z tego ni z owego zaczęła wypytywać się o sprawy sercowe.
                -Ma na imię Manuel. Jest Austriakiem, zaprzyjaźniłam się z nim bo z niektórymi Norwegami to w ogóle nie szło się dogadać, a o Danielu to już nie wspomnę, pomijam tu jeszcze Kennetha, który jako jedyny z kadry zainteresował się mną wspólnie z Manu. Jednak bardziej przywiązałam się do Manuela, który dzisiaj rano wyznał mi, że czuje do mnie coś więcej niż tylko zwykłą przyjaźń… - po tych słowach wstrzymałam oddech
                Mama na słowa „Jest Austriakiem” wybałuszyła oczy. Nigdy nie darzyła sympatią tego kraju, więc za bardzo jej się nie dziwię.
                -Mamo czy coś jest nie tak ? Coś się stało? – zaczęłam pytać panicznie
                -Jest Austriakiem? – zapytała
                -No jest – odpowiedziałam spuszczając głowę w dół
                -Dlaczego ty mi to robisz ? – zapytała z nutką poddenerwowana – Wiesz jak bardzo nie lubię tego kraju i jak bardzo nienawidzę tamtejszych ludzi.
                Rozumiem złość rodzicielki. Wstałam z sofy i pośpiechem udałam się swojego pokoju. Napisałam sms do Manu, że jestem już w domu i żeby się o mnie już nie martwił. Nie mówiłam mu nic o kłótni z mamą, bo bym go rozzłościła. Wieczorem umówiliśmy się na rozmowę przez Skype’a. Ucieszył się, że będzie mnie mógł zobaczyć chociaż na parę minut.
                Po rozmowie z Manu poszłam przeprosić mamę, która szybko mi przebaczyła. Tak bardzo ją kocham. Ona jako jedyna we mnie wierzyła i chyba nadal wierzy. Daje mi coraz większej otuchy. Nawet powiedziała mi, że nie może się doczekać aż pozna Manu, jednak nie ukrywała, ze chce się spotkać z Danielem oko w oko i wszystko z nim wyjaśnić. Postanowiłam, że jak najszybciej skontaktuje się z bratem i sprawdzę go tutaj do Wrocławia, bo wiem, że mama chce odbudować relacje z synem. Jednak ja nie jestem jeszcze gotowa na takie typu spotkanie.


Hej ho
 Jestem po bardzo długiej przerwie. Jak wam się podoba akcja? Czy Manuel faktycznie zasługuje na względy Leny? I czy Walter przywróci ją do kadry Norwegii?
O tym dowiedzieć się kolejnych akcjach.
A propo jak po LGP? Jesteście zadowolone?
Czekam na wasze opinie, bo ja z rozdziału jestem średnio zadowolona

Do zobaczenia już tradycyjnie za dwa tygodnie w czwartek



Czytasz=komentujesz=motywujesz


czwartek, 7 lipca 2016

Akcja szósta

Po tym jak awansowałam moje stosunki z Danielem zaczęły się pogarszać. Mało się do mnie odzywał, był bardzo ponury. Kiedy chciałam zapytać co się stało nie chciał mnie w ogóle słyszeć.
Wstałam o tej samej porze co zwykle. Usiadłam na łóżku i rozejrzałam się po pokoju. Zwróciłam swoją głowę na łózko Tande. Nie było go w nim. Trening miał się zacząć dopiero za 2 godziny, więc nie miałam pojęcia dlaczego nie było go w pokoju. Wstałam i udałam się do łazienki.
Po powrocie zobaczyłam coś dziwnego na mojej półce. Podeszłam bliżej. Ku moim oczom ukazały się prochy. Byłam przerażona, przecież to nie było moje. Skąd to się naprawdę u mnie wzięło. Usiadłam na łóżku. Byłam w ogromnym szoku nie widziałam co mam robić. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Poszłam otworzyć, przed moimi oczyma ukazał się Manu
-Lena coś się stało? Czemu płaczesz?
Wpuściłam go do środka. Pokazałam mu białą substancję.
-Jezus Maria skąd ty to masz? – zapytał zszokowany
- Nie wiem jak wróciłam z łazienki leżało to u nie na szafce, ja nie mam z tym nic wspólnego, zaufaj mi, ja nic złego nie zrobiłam – tłumaczyłam się przez łzy
-Ufam Ci. – powiedział mocno mnie do siebie przytulając 
W tym samym czasie do pokoju wszedł Daniel.
-Fettner do jasnej cholery co ty robisz z moją siostrą? –krzyknął oburzony
Manu bardzo się oburzył. Sięgnął po saszetkę z prochami.
-A ty ? Co to jest? Podkładasz jej jakieś prochy na stolik. – krzyknął – Taki z Ciebie kachający braciszek, chcesz ją z kadry wykurzyć ?
-Lena to nie tak, zaufaj mi – zwrócił się do mnie
-Ja mam Ci po takim czymś ufać? Kiedy ja byłam w toalecie byłeś tu podstawiłeś mi prochy. W jakim ty celu chcesz to zrobić? A jakby ty wszedł Alex a nie Manu, dawno by mnie tu nie było. –krzyczałam na brata, fakt byłam od niego młodsza, ale nie mogłam inaczej postąpić. – Na chwilę obecną, chcę nocować w pokoju u Manu, nie mogę na Ciebie patrzeć, czuję, że tracę brata.
Po tych słowach Daniela zamurowało. Nie wiedziałam, że się tak szybko przyzna, gdyby miał kłamać szybko by się wzbrajał. Spakowałam swoje rzeczy i przeniosłam się do pokoju Manu.
~~Dzień później~~
Informacja szybko rozeszła się po kadrze jak i po innych zawodnikach. Bałam się wychodzić z pokoju. Jednak kiedyś musiałam to zrobić.
Zeszłam na śniadanie. Wszyscy patrzyli na mnie dziwnym wzrokiem.
-Narkomanka !!!- krzyknął Prevc
W tym samym momencie cały słoweński team zaczął się śmiać. Usiadłam z Norwegami. Ku mojemu zaskoczeniu Daniela nie było przy stoliku. Jednak żaden nie odezwał się na ten temat. Omawialiśmy tylko sprawy kadrowe. Po śniadaniu Alex zabrał mnie do siebie.
-Lena czy to prawda, że u Ciebie znaleziono narkotyki? – zapytał bezpośrednio
-Trenerze ja nie wiem skąd to się u mnie wzięło, ja byłam w toalecie, kiedy z niej wyszłam one już tam leżały ja nic o tym nie wiem proszę mi uwierzyć. – tłumaczyłam się
-Mówiłem Ci, że Twój brat nie jest bezpieczny, chciałem, żebyś z nim porozmawiała, on nie jest takim aniołkiem jak Ci się na początku wydawało. Miał kilka problemów z dopingiem. Teraz pewnie podrzuca je Tobie, bo chce Cię wykurzyć z kadry. – mówił
-Ale dlaczego miał mnie wyrzucać z kadry? Czy on tylko robił pozory po to żeby później mnie znienawidzić ? –pytałam
-Możliwe, Tande jest nieobliczalny – tłumaczył
-Nie chce z nim mieszkać w jednym pokoju, zmieniłam pokój, na razie nocuję u Fettnera, mam nadzieję, że nie ma trener nic przeciwko ? – zapytałam
-Nie – powiedział uśmiechając się – Możesz mieszkać z kim chcesz
-Dziękuję czy mogę już iść ?
                -Tak, oczywiście
                Po tych słowach wyszłam. Szłam prosto do swojego pokoju. Po drodze natknęłam się na rodzinkę Prevc, którzy jak zwykle nie pozostawili na mnie suchej nitki. Wtedy poczułam, że przez najbliższe tygodnie moja praca w kadrze będzie koszmarem, a to wszystko mojego kochanego braciszka, który kiedyś tam w przeszłości brał jakiś doping i nie wiadomo skąd później wygrywał FIS Cup albo Letnie Grad Prix. Wróciłam do pokoju. Na swoim łóżku siedział Fettner z słuchawkami na uszach. Kiedy zobaczył mnie w drzwiach zdjął je. Podszedł do mnie i przytulił.
                -Jak się czujesz ? Wszystko już dobrze ? – zapytał ocierając mi pojedyncze łzy spływające mi po policzku
                -Fetti nic nie jest w porządku, ta praca to jakiś koszmar, jak się media o tym dowiedzą to ja nie mam tu życia, trener mnie zawiesi, a jak Hofer się o tym dowie, to na 100 % odeśle mnie do domu i was nigdy już nie zobaczę. Ta praca była moim marzeniem. Nie umiałabym się z nią nigdy rozstać. Czasami żałuję, że nie jesteś moim kochanym braciszkiem – mówiłam
                -Ja bym Cię nigdy nie zawiódł – mówił
                -Wiem – powiedziałam i dałam mu całusa w policzek
                -A to za co ? – zapytał zdziwiony
                -Za to jaki jesteś dla mnie, że nigdy mnie nie zawiodłeś, pomimo, że jestem tutaj dosłownie od 2 miesięcy, oddałabym wszystko, aby przejść do was do kadry. Jednak co ja mogę zrobić jak ojciec wybrał mi właśnie Norwegów, chociaż… - zatrzymałam się
                -Chociaż? – ciągnął mnie język
                -Kiedy mój ojciec dowiedział się o tym, że zanim moja mama wyszła za niego za mąż urodziła Daniela wpadł w szał nie chce jej teraz znać. Teraz nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Mam poczucie winy.
                -To nie Twoja wina myszko….Nie było Cię jeszcze wtedy na świecie, nie jesteś niczemu winna – mówił
Myszko? Skąd on to nagle wytrzasnął.
                -Razem damy radę pomogę Ci – mówił mi
Dobrze, że mam takiego przyjaciela. Obydwoje stawimy temu czoła już moja w tym głowa.

Hej ho
Jestem!!! Tak jak obiecałam, przepraszam, że tak późno, ale czekałam na bilety i nie miałam jak wstawić rozdziału.
Jak myślicie? Jak potoczą się dalsze losy naszych bohaterów? Czy Daniel to wszystko odkręci? Jakieś sugestie?
A i zapraszam do wzięcia udziału w ankiecie.
No to tyle na dzisiaj
AKCJA SIÓDMA POJAWI SIĘ 1 SIERPNIA
Z wakacji wracam 28 lipca więc… nie będę miała jak wstawić rozdziału

Także do napisania.
Czytasz=komentujesz=motywujesz


czwartek, 23 czerwca 2016

Akcja piąta

Reakcja ojca mnie zamurowała, Daniela również. Nie jego wina, że mam przyrodniego wina. Moim zdaniem powinien na spokojnie porozmawiać z mamą. To nie fair, że o taką głupotę, chce rozbijać ich 25 letni związek. Ja się na to nie godzę. Ja tego nie przeżyje kiedy przyjdzie pismo od jego adwokata o terminie rozprawy.
                -Lena nie płacz – pocieszał mnie mój kochany braciszek
                -Daniel ty nic nie rozumiesz, ojciec chce się rozwieść o to, że mam przyrodniego brata, czemu to akurat zdarza się w naszej rodzinie – mówiłam przez łzy wtulając się w jego klatkę piersiową.
W tym momencie ktoś zapukał do drzwi.
                -Wejść – powiedział ostro Tande
                -Mogę – zza drzwi ukazała się głowa Manu
                -Jeśli musisz – ten to jak zwykle łaskawy
                -Lena co się stało ? – zapytał z smutkiem
                -Moi rodzice się rozwodzą – mówiłam cały czas płacząc
Manu był zaskoczony tą wiadomością. Natychmiast wstał i wyszedł z pokoju. Ja z Danielem byśmy bardzo zaskoczeni.
~Tydzień później~
Złość całkowicie mi przeszła, zajęłam się pracą. Nawet Austriacy przestali mi dokuczać i naśmiewać się z tego, że mam przyrodniego brata. Manuel od kilku dni nie pojawiał się na treningach. Daniel przestał być o mnie zazdrosny. Mama wróciła do Polski, błagać tatę o przebaczenie, który nawet chyba nie miał zamiaru jej wybaczać.
                -Lena czy mogę z Tobą porozmawiać? – odezwał się Alex
                -Oczywiście o co chodzi Trenerze ? – zapytałam odrywając się od statystyk
                -Chciałbym Cię awansować na wyższe stanowisko
Na tę wiadomość serce mi stanęła. Ja? Awansuję ? Nie to nie może być prawda, ja chyba śnię.
                -Chciałbym, abyś towarzyszyła mi na każdym konkursie w wierzy trenerskiej – powiedział z uśmiechem- Według mnie doskonale nadajesz się do takiej funkcji
                -Ale trenerze ja nie mam zbytnio w tym doświadczenia – wyjąkałam
                -Żadne „ale” moja panno jutro widzimy się na konferencji o 900 rano – powiedział władczo
Po tym Alex poszedł dalej obserwować jak trenują chłopcy. Ja siedziałam na ławce w szoku. Ja jako asystent trenera. Nie ja się do tego w 100% nie nadaje, ja się chyba zgłaszam do dymisji.
~Wieczór~
                -Nie no siostra gratulacje – powiedział rozradowany Daniel
                -Kochany braciszku ja się nie nadaję ja taką funkcję, to zbyt odpowiedzialne stanowisko – powiedziałam przekładając palcami
                -Nie wykręcaj mi się tutaj, doskonale się do tego nadajesz, skoro Alex chce Cię u swojego boku na wierzy to dlaczego chcesz rezygnować, nie rób nam tego potrzebujemy Cię tu. – powiedział
                -Serio mówisz?? – zapytałam
                -Naprawdę, jesteś świetna w tym co robisz i masz mi się nigdy nie wykręcać rozumiesz? Kocham Cię mała i chcę dla Ciebie jak najlepiej…
                -Dobra brat nie wylatuj mi tu z monologiem – przerwałam mu w połowie wywodu czochrając go po blond fryzurce
                -Co?? Gdzie ? Jaki monolog ? O czym ty mówisz? – zaczął się śmiać
                -Dobra zapomnijmy o tym, nic nie zaszło, nic nie było – odparłam – A teraz spać bo jutro musimy wstawić się o 900 na konferencji, Alex nam tego nie odpuści wiesz jaki jest? – powiedziałam spoglądając się na brata wymownie.
~Poranek~
Wstałam podekscytowana wydarzeniem, które miało nastąpić za 2 godziny. Daniel spał jak niewiniątko, chyba nie nastawił sobie budzika, więc postanowiłam go obudzić wylewając mu na głowę kubek wody.
                -Lena, co ty do jasnej ciężkiej robisz co ? – zapytał zdenerwowany
                -Budzę Cię jak widzisz, a teraz wstawaj, bo dziś jest konferencja dotycząca mojego awansu, jeśli nie wstawimy się na niej za dokładnie 1 godzinę i 55 min, mogę zapomnieć o tej pracy – powiedziałam kierując się do łazienki
Daniel wstał jak opatrzony, dobrze, że miał wcześniej wyprasowaną koszulę, bo nie miałam zamiaru mu jej prasować 2 min przed wyjściem.
                -Lena, siostrzyczko, może być tak? – zapytał pokazując mi swą postać w całej okazałości
                -Oczywiście braciszku nie mam Ci nic do zarzucenia – powiedziałam wychodząc z łazienki też wyszykowana już na bóstwo
Konferencja nie trwała zbyt długo, podpisałam kilka papierów i do widzenia. Potem z chłopcami wróciliśmy do hotelu, gdzie odbył się mały poczęstunek.
                -Naprawdę trenerze nie trzeba było – powiedziałam
                -Jesteś nam tu potrzebna, przede wszystkim Danielowi – powiedział
                -Dlaczego akurat Danielowi ? – zapytałam przerażona
                -Niech Ci sam o wszystkim powie, mnie w to nie mieszaj ja nic nie wiem przepraszam
Spojrzałam kątem oka na Daniela, co miał mi tak ważnego do powiedzenia i czemu jestem mu potrzebna.


Hej ho
Wróciłam po dość długiej przerwie. Egzaminy były cholernie  ciężkie, nie wiem czy je zaliczyłam.
Jutro koniec roku szkolnego, kto się cieszy? Bo ja bardzo, za mną bardzo ciężki rok
Kto jedzie na LGP do Wisły? Ja już zarezerwowałam bilety i czekam na nie niemiłosiernie
Do zobaczenia za dwa tygodnie w czwartek



Czytasz=komentujesz=motywujesz


sobota, 21 maja 2016

Akcja czwarta

            Po informacji uzyskanej przez Daniela nie mogłam uwierzyć, że to mój przyrodni brat. Nie byłam zła na niego, on niczemu nie był winien. To wszystko wina mojej mamy, która nie powiedziała mi nic przez tyle lat, że mam przyszywanego brata. Bardzo żal mi było także taty, który również nic nie wiedział. Przynajmniej taką ma nadzieję, że nie jestem z tym wszystkim sama.
            Dzisiaj na treningu byłam punktualnie, nie chciałam się spóźniać. Po wejściu na salę zauważyłam śmiech Austriaków skierowanych w moją stronę. Czyżby oni o wszystkim wiedzieli? Ale w jaki sposób? Przecież przyjaźniłam się z Fettnerem, od niego by się raczej nie dowiedzieli bo i tak go zbytnio nie lubili. Usiadłam na tej samej ławce co zawsze. Zaczęłam się przyglądać treningowi chłopaków. Nie wiem kiedy koło mnie usiadł Kraft
            -Czy to prawda, że jesteś przyszywaną siostrą Daniela?- zapytał
To pytanie spadło na mnie jak grom z jasnego niego. Łzy popłynęły mi do oczy, gdy przypomniałam sobie obraz kiedy weszłam na salę i usłyszałam ten głośny śmiech.
            -A co Ci do tego? – odburknęłam
            -Chodzi Ci o ten śmiech skierowany w Twoją stronę tak ? – zapytał patrząc na trening Norwegów
            -Nie wydaję Ci się – odpowiedziałam kłamiąc.
            -Nie udawaj, przecież widzę, ślepy jeszcze nie jestem – odburknął po czym odszedł zostawiając mnie samą.
            Trening odbył się normalnie bez żadnych nowości. Dziwnie się czułam mieć pod opieką starszego brata. Zdążyłam go pokochać, jednak uważałam, że powinniśmy sprowadzić rodziców do Norwegii, a przede wszystkim, żeby mama w końcu przyznała się do tego, że ma syna i wytłumaczyła mi fakt czemu mi nigdy nie powiedziała, że mam przyrodnie rodzeństwo. Chciałam powiedzieć Danielowi jaki mam plan jeszcze dzisiaj wieczorem.

~~WIECZÓR~~
            -Daniel jest sprawa – powiedziałam wchodząc do pokoju
            -Słucham Cię siostrzyczko – powiedział opiekuńczo
            -Musimy sprowadzić mamę do Norwegii i to w trybie natychmiastowym – powiedziałam siadając na jego łóżku
            Ta wiadomość spadła na niego jak grom z jasnego nieba. Nie wiedział co odpowiedzieć. Rozumiem, że przez wiele lat wychowywał się sam, ale powinien po tylu lat zobaczyć matkę i odbudować rodzinne relacje.
            -Może i masz rację – powiedział spoglądając mi w oczy. – Powinienem w końcu porozmawiać o tym z mamą
            -Wiesz, jeżeli nie jesteś na to gotowy nie muszę na Ciebie naciskać – odparłam
            -Lena, ja jestem na to gotowy, w końcu muszę spotkać się z mamą. – uśmiechnął się – Kocham Cię, bo jesteś moją siostrą.
            -Ja Ciebie też mój nadopiekuńczy braciszku, wieczorem zadzwonię do mamy. – powiedziałam kierując się do łazienki wziąć prysznic

~~5min później~~
            -Halo ? Mamo? Tu Lena z tej strony – odezwałam się do słuchawki telefonu
            -Lena skarbie jak dobrze, że dzwonisz, co tam u Ciebie? Opowiadaj – odpowiedziała uradowana słysząc mój głos w swojej słuchawce
            -U mnie wszystko dobrze. Chciałabym, żebyś mi coś wytłumaczyła mamo. To jest rozmowa na telefon, przyjedź do Norwegii. Najlepiej jutro.
            -Lena, ale o co chodzi? – zapytała zaskoczona.
Wtedy przekazałam słuchawkę Danielowi.
            -Mamo, to ja Daniel poznajesz mnie, halo mamo – mówił do słuchawki
Ona jednak się rozłączyła. Wiem, że to był dla niej szok usłyszeć syna po latach. Mam nadzieję, że przyjedzie do Norwegii i mi wszystko wytłumaczy bo ja nie mam zamiaru tak długo czekać
            -Widzisz ja wiedziałam, że się to nie uda- mówiłam zrezygnowana
Po tych słowach położyłam się do łóżka i zasnęłam.

~~Następny dzień~~
            Otworzyłam oczy i nie wierzyłam własnym oczom. W naszym pokoju stali rodzice, wraz z walizką w ręku.
            -Mówiłaś, że to ważna sprawa, więc się tutaj zjawiliśmy – odezwał się tata
            -Daniel – zawołałam brat – Chodź tu rodzice przyjechali
Brat wyszedł z łazienki jak poparzony. Mama zauważając Daniela nie mogła uwierzyć własnym oczom. To był jej pierworodny syn
            -Daniel, synku – odezwała się idąc w jego stronę
            -Mamo, przepraszam – odezwał się chłopak, a w jego oczach pojawiły się łzy
            -Nie Daniel, to ja Cię przepraszam, to ja zostawiłam Cię w domu dziecka i odeszłam to wszystko moja wina. Nikogo więc, ani Leny, ani Twoja
Ojciec stał jak wryty, nie wiedział co się dzieję. Z jednej strony nie dziwię mu się bo nic o tym nie wiedział.
            -Jaki Daniel? Jaki syn? – zapytał oburzony – Czy ja o czymś nie wiem ? Lena, dziecko powiedz mi co tu się dzieję bo ja zwariuję – mówił cały czas zdenerwowany
            -Opowiem Ci wszystko jak wrócimy do Polski – uspokajała go mama
            -Nie jak wrócimy do Polski tylko teraz i to natychmiast – nalegał
            -No dobrze niech będzie….Kiedy byłam w wieku Leny no może trochę starsza, poszłam na imprezę, upiłam się. Zaczepiłam po pijaku przypadkowego faceta stojącego przy barze. Poszliśmy do łóżka. Po dwóch miesiącach okazało się, że jestem w ciąży. Chciałam usunąć, ale mama tak bardzo chciała mieć wnuki, że przestało jej przeszkadzać czy to będę je mieć z przypadkowym facetem czy dopiero jak wyjdę za mąż. Urodziłam chłopca. Po dwóch tygodniach poszliśmy z nim do kościoła, a po chrzcie udałam się do domu dziecka w tajemnicy przed rodzicami i rodziną. To wszystko. Zamurowało mnie kiedy zobaczyłam Daniela po tylu latach. Przepraszam was wszystkich nie chciałam.
            -Nie chcę tego słuchać, żądam rozwodu po tym jak wrócimy do Polski – powiedział na całego zdenerwowany tata i wyszedł z pokoju.
Miałam dobre przeczucia, nasze rodzinne relacje nie zapowiadały się zbyt dobrze.



Hej HO
Nareszcie dotarłam. Wiem rozdział miał być w czwartek, ale natłok nauki nie daje mi spokoju. Mam nadzieję, że czwórka wam się spodoba.
Teraz muszę przejść do ważnej wiadomości.
AKCJA PIĄTA POJAWI SIĘ…..23 CZERWCA
W dniach 13-14-17 czerwca mam egzamin zawodowy potwierdzający kwalifikację w zawodzie (sama chciałaś iść na organizację reklamy, więc teraz nie zrzędź). Mam nadzieję, że w tym terminie będziecie trzymały za mnie mocno kciuki bo głęboko wieżę, że nie jestem  jedyną osobą będącą  zdawać egzamin w zawodzie.
Do zobaczenia za 5 tygodni

CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ 


czwartek, 5 maja 2016

Akcja trzecia

            -Daniel ty idioto co ty zrobiłeś? – usłyszałam krzyk z korytarza.
            -Ja nic – odezwał się oburzony
            -Tande czy już nie wolno nikomu porozmawiać, chciała go lepiej poznać – usłyszałam głos zatroskanego Gangnesa
            -Ale ja ją kocham – tłumaczył się
            -To idź jej to powiedz, a potem marsz do Fettnera i błagaj na kolanach o przebaczenie
Ostatnie słowa Gangnesa bardzo mnie rozśmieszyły. „Marsz do Fettnera i błagaj na kolanach o przebaczenie” nie wiedziałam, że ma tak ogromne poczucie humorku, a słowa Daniela? „ Ale ja ją kocham” dość zastanawiające. Kiedy usłyszałam kroki Tande zbliżającego się do naszego wspólnego pokoju, otworzyłam książkę na nie wiem której stronie i zaczęłam czytać. Do pomieszczenia wszedł z spuszczoną głową Danny.
            -Danny, żyrafo ty moja czy coś się poważnego stało ? – odezwałam się odrywając wzrok od kartki na której widniały męczące wzrok małe litery.
            -Nic – odezwał się
            -Wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć, jesteśmy przyjaciółmi możesz mi ufać – mówiłam tak, aby nie domyślił się, że słyszałam jego rozmowę z Kennethem.
            -Mam do Ciebie prośbę. Chcę, abyś po treningu ze mną gdzieś poszła. To moje ulubione miejsce. Muszę Ci coś powiedzieć – powiedział spoglądając na mnie
            -Dobrze pójdę skoro jest do dla Ciebie takie ważne – odpowiedziałam wlepiając wzrok w kolejną stronicę książki Forfanga.
Książka wchłonęła dużo mojego czasu, że nawet spóźniłam się na trening. Po raz kolejny niestety. Było mi głupio to już drugi raz w tym sezonie. Usiadłam w kącie na ławce, aby trener nie zauważył mojego spóźnienia i zajęłam się swoimi sprawami. Po kilku minutach ujrzałam jak Manu zbliża się w moją stronę.
            -Hej Lenka, czyżby znowu spóźnienie? – zapytał siadając obok mnie
            -Proszę siedź cicho nie chce żeby mnie wywalili – upomniałam go szturchając w ramię – Co znowu Cię nie chcą w drużynie? – zapytałam wskazując na drużynę
            -Niestety nie zbyt mnie lubią – powiedział spuszczając wzrok w podłogę
            -Czemu ? – zapytałam
Nie odpowiedział na pytania ponieważ na posterunku stał już Daniel.
            -Fettner czy ja Cię czasami już nie upominałem ? – powiedział krzykiem
            -To chyba ja Ciebie upominałam – powiedziałam wstając i dając mu dobrze z liścia. –Ile razy Ci powtarzałam, że nie będziesz mnie przywiązanej do kaloryfera trzymał. Może ty jakim zboczeńcem jesteś co ? – zapytałam i odeszłam kierując się do trenera przekazując mu wszystkie potrzebne papiery


~~KILKA DNI PÓŹNIEJ~~
Nadal nie odzywałam się do Daniela po tym jak naskoczył na Manu. Nawet nie poszłam z nim tam, gdzie chciał. Kilka razy mnie przepraszał, że już taki nie będzie. Jednak trzymałam się twardo, nie ustępowałam nawet na krok, nadal rozmawiałam z Manuelem bo był moim kumplem. Danny jednak nie mógł tego zrozumieć.
-Lena cały czas będziesz na mnie obrażona ? – zapytał
-Tak – odpowiedziałam krótko
-Ja nie jestem o Ciebie zazdrosny tylko …
-Tylko co? Czemu ty mnie próbujesz odizolować od reszty, jestem tu nowa powinnam przyjaźnić się z wszystkimi nie tylko z Tobą, bo sobie coś ubzdurałeś. Ja potrzebuje swobody a niestałej kontroli. Nie jesteśmy rodzeństwem.
-Właśnie o tym chcę z Tobą porozmawiać – powiedział zamykając dość grube pisemko
-Czyli ? – zapytałam niepewnie
-Posłuchaj mnie… Kilka lat temu Twoja mama kiedy jeszcze nie była żoną Twojego ojca zaszła w ciążę z przypadkowym facetem poznanym w klubie. Urodziła chłopca. Porzuciła go, bo nie była gotowa na dziecko, które przytrafiło jej się z przypadkowym facetem, oddała go do domu dziecka. Po kilku latach odezwał się biologiczny ojciec chłopaka i odebrał go z domu dziecka. Zaczął go wychowywać. Za kilka miesięcy dowiedział się, że kobieta z którą ma dziecko zaszła w ciążę z swoim mężem i ma urodzić dziewczynkę- Lenę. Kiedy Cię zobaczyłem z Twoją przyjaciółką od razu zauważyłem, że między nami występuje podobieństwo . Lena ja jestem Twoim przyrodnim bratem .
-Jak to skąd o tym wiesz? –zapytałam zszokowana – A badania DNA ?
-Już je wykonałem. Kiedy spałaś obciąłem Ci jeden włos i dołączyłem do mojego i oddałem do laboratorium. Tu są wyniki.
Podał mi wyniki. Faktycznie. 99% wskazywało, że Daniel jest moim bratem. Nie wiedziałam co powiedzieć. Nie wiedziałam czy mam się cieszyć, że mam starszego a zarazem nadopiekuńczego braciszka. Byłam w szoku.
Przyglądałam się badaniom jeszcze przez dobrze 10 min
            -Daniel ja …. Ja nie wiem co mam powiedzieć. Zawsze myślałam, że jestem jedynaczką, nigdy mi mam nie opowiadała, że coś się jej takiego przydarzyło.
            -Wiem dla mnie to też był szok. – powiedział
            -Daniel mam tylko jedną prośbę. Nie mówmy na razie o tym chłopakom niech to będzie tajemnica. – powiedziałam spoglądając mu prosto w oczy
            -Dobrze, jeśli moja kochana siostra o to mnie prosi to czemu miałbym odmawiać – powiedział uśmiechając się
            -A i jeszcze jedno… To dlatego byłeś o mnie taki zazdrosny ? – zadałam mu to pytanie prosto w oczy
            -Tutaj masz rację, nie chciałem, aby przytrafiło Ci się to co naszej mamie – powiedział poprawiając moje niechlujnie ułożone włosy
            -Wiesz, że lubię Manuela – powiedziałam
            -Wiem, ale nie chce żeby Ci zrobił krzywdę – odezwał się
            -Mówisz jak mój ojciec – odparłam z uśmiechem – Kiedy chcesz zobaczyć mamę, jesteś na to gotowy czy nie za bardzo? – zapytałam
            -Nie wiem, wiem, że to będzie dla niej szok zobaczyć syna po latach. Tak samo jak dla Ciebie.
W tym samym momencie ktoś zapukał do drzwi pokoju. Był to Kenneth, który na widok mnie trzymającej w ręku papiery zamarł
            -Czyli już o wszystkim wiesz? – zapytał
            -Tak – odpowiedziałam – Jednak nie mam mu tego za złe, że jest moim bratem, trochę mam żal do mamy, która nic nigdy mi nie powiedziała
            -Masz prawo- odezwał się Daniel – Nigdy Ci o tym nie powiedziała
            -Będzie dobrze – podsumował Kenny
            -Oby- przytuliłam przyjaciela
To był dopiero początek, jednak nie wiedziałam, że nasze świeżo zapoczątkowane rodzinne relacje mogą nie długo się popsuć.




Hejo
Jestem i oddaje wam w łapki akcję trzecią. To jest pierwszy od wielu miesięcy rozdział z którego na serio jestem zadowolona. Mam nadzieję, że Wam się spodoba.
Do zobaczenia dopiero 21 maja



Czytasz=komentujesz=motywujesz J