czwartek, 7 lipca 2016

Akcja szósta

Po tym jak awansowałam moje stosunki z Danielem zaczęły się pogarszać. Mało się do mnie odzywał, był bardzo ponury. Kiedy chciałam zapytać co się stało nie chciał mnie w ogóle słyszeć.
Wstałam o tej samej porze co zwykle. Usiadłam na łóżku i rozejrzałam się po pokoju. Zwróciłam swoją głowę na łózko Tande. Nie było go w nim. Trening miał się zacząć dopiero za 2 godziny, więc nie miałam pojęcia dlaczego nie było go w pokoju. Wstałam i udałam się do łazienki.
Po powrocie zobaczyłam coś dziwnego na mojej półce. Podeszłam bliżej. Ku moim oczom ukazały się prochy. Byłam przerażona, przecież to nie było moje. Skąd to się naprawdę u mnie wzięło. Usiadłam na łóżku. Byłam w ogromnym szoku nie widziałam co mam robić. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Poszłam otworzyć, przed moimi oczyma ukazał się Manu
-Lena coś się stało? Czemu płaczesz?
Wpuściłam go do środka. Pokazałam mu białą substancję.
-Jezus Maria skąd ty to masz? – zapytał zszokowany
- Nie wiem jak wróciłam z łazienki leżało to u nie na szafce, ja nie mam z tym nic wspólnego, zaufaj mi, ja nic złego nie zrobiłam – tłumaczyłam się przez łzy
-Ufam Ci. – powiedział mocno mnie do siebie przytulając 
W tym samym czasie do pokoju wszedł Daniel.
-Fettner do jasnej cholery co ty robisz z moją siostrą? –krzyknął oburzony
Manu bardzo się oburzył. Sięgnął po saszetkę z prochami.
-A ty ? Co to jest? Podkładasz jej jakieś prochy na stolik. – krzyknął – Taki z Ciebie kachający braciszek, chcesz ją z kadry wykurzyć ?
-Lena to nie tak, zaufaj mi – zwrócił się do mnie
-Ja mam Ci po takim czymś ufać? Kiedy ja byłam w toalecie byłeś tu podstawiłeś mi prochy. W jakim ty celu chcesz to zrobić? A jakby ty wszedł Alex a nie Manu, dawno by mnie tu nie było. –krzyczałam na brata, fakt byłam od niego młodsza, ale nie mogłam inaczej postąpić. – Na chwilę obecną, chcę nocować w pokoju u Manu, nie mogę na Ciebie patrzeć, czuję, że tracę brata.
Po tych słowach Daniela zamurowało. Nie wiedziałam, że się tak szybko przyzna, gdyby miał kłamać szybko by się wzbrajał. Spakowałam swoje rzeczy i przeniosłam się do pokoju Manu.
~~Dzień później~~
Informacja szybko rozeszła się po kadrze jak i po innych zawodnikach. Bałam się wychodzić z pokoju. Jednak kiedyś musiałam to zrobić.
Zeszłam na śniadanie. Wszyscy patrzyli na mnie dziwnym wzrokiem.
-Narkomanka !!!- krzyknął Prevc
W tym samym momencie cały słoweński team zaczął się śmiać. Usiadłam z Norwegami. Ku mojemu zaskoczeniu Daniela nie było przy stoliku. Jednak żaden nie odezwał się na ten temat. Omawialiśmy tylko sprawy kadrowe. Po śniadaniu Alex zabrał mnie do siebie.
-Lena czy to prawda, że u Ciebie znaleziono narkotyki? – zapytał bezpośrednio
-Trenerze ja nie wiem skąd to się u mnie wzięło, ja byłam w toalecie, kiedy z niej wyszłam one już tam leżały ja nic o tym nie wiem proszę mi uwierzyć. – tłumaczyłam się
-Mówiłem Ci, że Twój brat nie jest bezpieczny, chciałem, żebyś z nim porozmawiała, on nie jest takim aniołkiem jak Ci się na początku wydawało. Miał kilka problemów z dopingiem. Teraz pewnie podrzuca je Tobie, bo chce Cię wykurzyć z kadry. – mówił
-Ale dlaczego miał mnie wyrzucać z kadry? Czy on tylko robił pozory po to żeby później mnie znienawidzić ? –pytałam
-Możliwe, Tande jest nieobliczalny – tłumaczył
-Nie chce z nim mieszkać w jednym pokoju, zmieniłam pokój, na razie nocuję u Fettnera, mam nadzieję, że nie ma trener nic przeciwko ? – zapytałam
-Nie – powiedział uśmiechając się – Możesz mieszkać z kim chcesz
-Dziękuję czy mogę już iść ?
                -Tak, oczywiście
                Po tych słowach wyszłam. Szłam prosto do swojego pokoju. Po drodze natknęłam się na rodzinkę Prevc, którzy jak zwykle nie pozostawili na mnie suchej nitki. Wtedy poczułam, że przez najbliższe tygodnie moja praca w kadrze będzie koszmarem, a to wszystko mojego kochanego braciszka, który kiedyś tam w przeszłości brał jakiś doping i nie wiadomo skąd później wygrywał FIS Cup albo Letnie Grad Prix. Wróciłam do pokoju. Na swoim łóżku siedział Fettner z słuchawkami na uszach. Kiedy zobaczył mnie w drzwiach zdjął je. Podszedł do mnie i przytulił.
                -Jak się czujesz ? Wszystko już dobrze ? – zapytał ocierając mi pojedyncze łzy spływające mi po policzku
                -Fetti nic nie jest w porządku, ta praca to jakiś koszmar, jak się media o tym dowiedzą to ja nie mam tu życia, trener mnie zawiesi, a jak Hofer się o tym dowie, to na 100 % odeśle mnie do domu i was nigdy już nie zobaczę. Ta praca była moim marzeniem. Nie umiałabym się z nią nigdy rozstać. Czasami żałuję, że nie jesteś moim kochanym braciszkiem – mówiłam
                -Ja bym Cię nigdy nie zawiódł – mówił
                -Wiem – powiedziałam i dałam mu całusa w policzek
                -A to za co ? – zapytał zdziwiony
                -Za to jaki jesteś dla mnie, że nigdy mnie nie zawiodłeś, pomimo, że jestem tutaj dosłownie od 2 miesięcy, oddałabym wszystko, aby przejść do was do kadry. Jednak co ja mogę zrobić jak ojciec wybrał mi właśnie Norwegów, chociaż… - zatrzymałam się
                -Chociaż? – ciągnął mnie język
                -Kiedy mój ojciec dowiedział się o tym, że zanim moja mama wyszła za niego za mąż urodziła Daniela wpadł w szał nie chce jej teraz znać. Teraz nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Mam poczucie winy.
                -To nie Twoja wina myszko….Nie było Cię jeszcze wtedy na świecie, nie jesteś niczemu winna – mówił
Myszko? Skąd on to nagle wytrzasnął.
                -Razem damy radę pomogę Ci – mówił mi
Dobrze, że mam takiego przyjaciela. Obydwoje stawimy temu czoła już moja w tym głowa.

Hej ho
Jestem!!! Tak jak obiecałam, przepraszam, że tak późno, ale czekałam na bilety i nie miałam jak wstawić rozdziału.
Jak myślicie? Jak potoczą się dalsze losy naszych bohaterów? Czy Daniel to wszystko odkręci? Jakieś sugestie?
A i zapraszam do wzięcia udziału w ankiecie.
No to tyle na dzisiaj
AKCJA SIÓDMA POJAWI SIĘ 1 SIERPNIA
Z wakacji wracam 28 lipca więc… nie będę miała jak wstawić rozdziału

Także do napisania.
Czytasz=komentujesz=motywujesz


czwartek, 23 czerwca 2016

Akcja piąta

Reakcja ojca mnie zamurowała, Daniela również. Nie jego wina, że mam przyrodniego wina. Moim zdaniem powinien na spokojnie porozmawiać z mamą. To nie fair, że o taką głupotę, chce rozbijać ich 25 letni związek. Ja się na to nie godzę. Ja tego nie przeżyje kiedy przyjdzie pismo od jego adwokata o terminie rozprawy.
                -Lena nie płacz – pocieszał mnie mój kochany braciszek
                -Daniel ty nic nie rozumiesz, ojciec chce się rozwieść o to, że mam przyrodniego brata, czemu to akurat zdarza się w naszej rodzinie – mówiłam przez łzy wtulając się w jego klatkę piersiową.
W tym momencie ktoś zapukał do drzwi.
                -Wejść – powiedział ostro Tande
                -Mogę – zza drzwi ukazała się głowa Manu
                -Jeśli musisz – ten to jak zwykle łaskawy
                -Lena co się stało ? – zapytał z smutkiem
                -Moi rodzice się rozwodzą – mówiłam cały czas płacząc
Manu był zaskoczony tą wiadomością. Natychmiast wstał i wyszedł z pokoju. Ja z Danielem byśmy bardzo zaskoczeni.
~Tydzień później~
Złość całkowicie mi przeszła, zajęłam się pracą. Nawet Austriacy przestali mi dokuczać i naśmiewać się z tego, że mam przyrodniego brata. Manuel od kilku dni nie pojawiał się na treningach. Daniel przestał być o mnie zazdrosny. Mama wróciła do Polski, błagać tatę o przebaczenie, który nawet chyba nie miał zamiaru jej wybaczać.
                -Lena czy mogę z Tobą porozmawiać? – odezwał się Alex
                -Oczywiście o co chodzi Trenerze ? – zapytałam odrywając się od statystyk
                -Chciałbym Cię awansować na wyższe stanowisko
Na tę wiadomość serce mi stanęła. Ja? Awansuję ? Nie to nie może być prawda, ja chyba śnię.
                -Chciałbym, abyś towarzyszyła mi na każdym konkursie w wierzy trenerskiej – powiedział z uśmiechem- Według mnie doskonale nadajesz się do takiej funkcji
                -Ale trenerze ja nie mam zbytnio w tym doświadczenia – wyjąkałam
                -Żadne „ale” moja panno jutro widzimy się na konferencji o 900 rano – powiedział władczo
Po tym Alex poszedł dalej obserwować jak trenują chłopcy. Ja siedziałam na ławce w szoku. Ja jako asystent trenera. Nie ja się do tego w 100% nie nadaje, ja się chyba zgłaszam do dymisji.
~Wieczór~
                -Nie no siostra gratulacje – powiedział rozradowany Daniel
                -Kochany braciszku ja się nie nadaję ja taką funkcję, to zbyt odpowiedzialne stanowisko – powiedziałam przekładając palcami
                -Nie wykręcaj mi się tutaj, doskonale się do tego nadajesz, skoro Alex chce Cię u swojego boku na wierzy to dlaczego chcesz rezygnować, nie rób nam tego potrzebujemy Cię tu. – powiedział
                -Serio mówisz?? – zapytałam
                -Naprawdę, jesteś świetna w tym co robisz i masz mi się nigdy nie wykręcać rozumiesz? Kocham Cię mała i chcę dla Ciebie jak najlepiej…
                -Dobra brat nie wylatuj mi tu z monologiem – przerwałam mu w połowie wywodu czochrając go po blond fryzurce
                -Co?? Gdzie ? Jaki monolog ? O czym ty mówisz? – zaczął się śmiać
                -Dobra zapomnijmy o tym, nic nie zaszło, nic nie było – odparłam – A teraz spać bo jutro musimy wstawić się o 900 na konferencji, Alex nam tego nie odpuści wiesz jaki jest? – powiedziałam spoglądając się na brata wymownie.
~Poranek~
Wstałam podekscytowana wydarzeniem, które miało nastąpić za 2 godziny. Daniel spał jak niewiniątko, chyba nie nastawił sobie budzika, więc postanowiłam go obudzić wylewając mu na głowę kubek wody.
                -Lena, co ty do jasnej ciężkiej robisz co ? – zapytał zdenerwowany
                -Budzę Cię jak widzisz, a teraz wstawaj, bo dziś jest konferencja dotycząca mojego awansu, jeśli nie wstawimy się na niej za dokładnie 1 godzinę i 55 min, mogę zapomnieć o tej pracy – powiedziałam kierując się do łazienki
Daniel wstał jak opatrzony, dobrze, że miał wcześniej wyprasowaną koszulę, bo nie miałam zamiaru mu jej prasować 2 min przed wyjściem.
                -Lena, siostrzyczko, może być tak? – zapytał pokazując mi swą postać w całej okazałości
                -Oczywiście braciszku nie mam Ci nic do zarzucenia – powiedziałam wychodząc z łazienki też wyszykowana już na bóstwo
Konferencja nie trwała zbyt długo, podpisałam kilka papierów i do widzenia. Potem z chłopcami wróciliśmy do hotelu, gdzie odbył się mały poczęstunek.
                -Naprawdę trenerze nie trzeba było – powiedziałam
                -Jesteś nam tu potrzebna, przede wszystkim Danielowi – powiedział
                -Dlaczego akurat Danielowi ? – zapytałam przerażona
                -Niech Ci sam o wszystkim powie, mnie w to nie mieszaj ja nic nie wiem przepraszam
Spojrzałam kątem oka na Daniela, co miał mi tak ważnego do powiedzenia i czemu jestem mu potrzebna.


Hej ho
Wróciłam po dość długiej przerwie. Egzaminy były cholernie  ciężkie, nie wiem czy je zaliczyłam.
Jutro koniec roku szkolnego, kto się cieszy? Bo ja bardzo, za mną bardzo ciężki rok
Kto jedzie na LGP do Wisły? Ja już zarezerwowałam bilety i czekam na nie niemiłosiernie
Do zobaczenia za dwa tygodnie w czwartek



Czytasz=komentujesz=motywujesz


sobota, 21 maja 2016

Akcja czwarta

            Po informacji uzyskanej przez Daniela nie mogłam uwierzyć, że to mój przyrodni brat. Nie byłam zła na niego, on niczemu nie był winien. To wszystko wina mojej mamy, która nie powiedziała mi nic przez tyle lat, że mam przyszywanego brata. Bardzo żal mi było także taty, który również nic nie wiedział. Przynajmniej taką ma nadzieję, że nie jestem z tym wszystkim sama.
            Dzisiaj na treningu byłam punktualnie, nie chciałam się spóźniać. Po wejściu na salę zauważyłam śmiech Austriaków skierowanych w moją stronę. Czyżby oni o wszystkim wiedzieli? Ale w jaki sposób? Przecież przyjaźniłam się z Fettnerem, od niego by się raczej nie dowiedzieli bo i tak go zbytnio nie lubili. Usiadłam na tej samej ławce co zawsze. Zaczęłam się przyglądać treningowi chłopaków. Nie wiem kiedy koło mnie usiadł Kraft
            -Czy to prawda, że jesteś przyszywaną siostrą Daniela?- zapytał
To pytanie spadło na mnie jak grom z jasnego niego. Łzy popłynęły mi do oczy, gdy przypomniałam sobie obraz kiedy weszłam na salę i usłyszałam ten głośny śmiech.
            -A co Ci do tego? – odburknęłam
            -Chodzi Ci o ten śmiech skierowany w Twoją stronę tak ? – zapytał patrząc na trening Norwegów
            -Nie wydaję Ci się – odpowiedziałam kłamiąc.
            -Nie udawaj, przecież widzę, ślepy jeszcze nie jestem – odburknął po czym odszedł zostawiając mnie samą.
            Trening odbył się normalnie bez żadnych nowości. Dziwnie się czułam mieć pod opieką starszego brata. Zdążyłam go pokochać, jednak uważałam, że powinniśmy sprowadzić rodziców do Norwegii, a przede wszystkim, żeby mama w końcu przyznała się do tego, że ma syna i wytłumaczyła mi fakt czemu mi nigdy nie powiedziała, że mam przyrodnie rodzeństwo. Chciałam powiedzieć Danielowi jaki mam plan jeszcze dzisiaj wieczorem.

~~WIECZÓR~~
            -Daniel jest sprawa – powiedziałam wchodząc do pokoju
            -Słucham Cię siostrzyczko – powiedział opiekuńczo
            -Musimy sprowadzić mamę do Norwegii i to w trybie natychmiastowym – powiedziałam siadając na jego łóżku
            Ta wiadomość spadła na niego jak grom z jasnego nieba. Nie wiedział co odpowiedzieć. Rozumiem, że przez wiele lat wychowywał się sam, ale powinien po tylu lat zobaczyć matkę i odbudować rodzinne relacje.
            -Może i masz rację – powiedział spoglądając mi w oczy. – Powinienem w końcu porozmawiać o tym z mamą
            -Wiesz, jeżeli nie jesteś na to gotowy nie muszę na Ciebie naciskać – odparłam
            -Lena, ja jestem na to gotowy, w końcu muszę spotkać się z mamą. – uśmiechnął się – Kocham Cię, bo jesteś moją siostrą.
            -Ja Ciebie też mój nadopiekuńczy braciszku, wieczorem zadzwonię do mamy. – powiedziałam kierując się do łazienki wziąć prysznic

~~5min później~~
            -Halo ? Mamo? Tu Lena z tej strony – odezwałam się do słuchawki telefonu
            -Lena skarbie jak dobrze, że dzwonisz, co tam u Ciebie? Opowiadaj – odpowiedziała uradowana słysząc mój głos w swojej słuchawce
            -U mnie wszystko dobrze. Chciałabym, żebyś mi coś wytłumaczyła mamo. To jest rozmowa na telefon, przyjedź do Norwegii. Najlepiej jutro.
            -Lena, ale o co chodzi? – zapytała zaskoczona.
Wtedy przekazałam słuchawkę Danielowi.
            -Mamo, to ja Daniel poznajesz mnie, halo mamo – mówił do słuchawki
Ona jednak się rozłączyła. Wiem, że to był dla niej szok usłyszeć syna po latach. Mam nadzieję, że przyjedzie do Norwegii i mi wszystko wytłumaczy bo ja nie mam zamiaru tak długo czekać
            -Widzisz ja wiedziałam, że się to nie uda- mówiłam zrezygnowana
Po tych słowach położyłam się do łóżka i zasnęłam.

~~Następny dzień~~
            Otworzyłam oczy i nie wierzyłam własnym oczom. W naszym pokoju stali rodzice, wraz z walizką w ręku.
            -Mówiłaś, że to ważna sprawa, więc się tutaj zjawiliśmy – odezwał się tata
            -Daniel – zawołałam brat – Chodź tu rodzice przyjechali
Brat wyszedł z łazienki jak poparzony. Mama zauważając Daniela nie mogła uwierzyć własnym oczom. To był jej pierworodny syn
            -Daniel, synku – odezwała się idąc w jego stronę
            -Mamo, przepraszam – odezwał się chłopak, a w jego oczach pojawiły się łzy
            -Nie Daniel, to ja Cię przepraszam, to ja zostawiłam Cię w domu dziecka i odeszłam to wszystko moja wina. Nikogo więc, ani Leny, ani Twoja
Ojciec stał jak wryty, nie wiedział co się dzieję. Z jednej strony nie dziwię mu się bo nic o tym nie wiedział.
            -Jaki Daniel? Jaki syn? – zapytał oburzony – Czy ja o czymś nie wiem ? Lena, dziecko powiedz mi co tu się dzieję bo ja zwariuję – mówił cały czas zdenerwowany
            -Opowiem Ci wszystko jak wrócimy do Polski – uspokajała go mama
            -Nie jak wrócimy do Polski tylko teraz i to natychmiast – nalegał
            -No dobrze niech będzie….Kiedy byłam w wieku Leny no może trochę starsza, poszłam na imprezę, upiłam się. Zaczepiłam po pijaku przypadkowego faceta stojącego przy barze. Poszliśmy do łóżka. Po dwóch miesiącach okazało się, że jestem w ciąży. Chciałam usunąć, ale mama tak bardzo chciała mieć wnuki, że przestało jej przeszkadzać czy to będę je mieć z przypadkowym facetem czy dopiero jak wyjdę za mąż. Urodziłam chłopca. Po dwóch tygodniach poszliśmy z nim do kościoła, a po chrzcie udałam się do domu dziecka w tajemnicy przed rodzicami i rodziną. To wszystko. Zamurowało mnie kiedy zobaczyłam Daniela po tylu latach. Przepraszam was wszystkich nie chciałam.
            -Nie chcę tego słuchać, żądam rozwodu po tym jak wrócimy do Polski – powiedział na całego zdenerwowany tata i wyszedł z pokoju.
Miałam dobre przeczucia, nasze rodzinne relacje nie zapowiadały się zbyt dobrze.



Hej HO
Nareszcie dotarłam. Wiem rozdział miał być w czwartek, ale natłok nauki nie daje mi spokoju. Mam nadzieję, że czwórka wam się spodoba.
Teraz muszę przejść do ważnej wiadomości.
AKCJA PIĄTA POJAWI SIĘ…..23 CZERWCA
W dniach 13-14-17 czerwca mam egzamin zawodowy potwierdzający kwalifikację w zawodzie (sama chciałaś iść na organizację reklamy, więc teraz nie zrzędź). Mam nadzieję, że w tym terminie będziecie trzymały za mnie mocno kciuki bo głęboko wieżę, że nie jestem  jedyną osobą będącą  zdawać egzamin w zawodzie.
Do zobaczenia za 5 tygodni

CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ 


czwartek, 5 maja 2016

Akcja trzecia

            -Daniel ty idioto co ty zrobiłeś? – usłyszałam krzyk z korytarza.
            -Ja nic – odezwał się oburzony
            -Tande czy już nie wolno nikomu porozmawiać, chciała go lepiej poznać – usłyszałam głos zatroskanego Gangnesa
            -Ale ja ją kocham – tłumaczył się
            -To idź jej to powiedz, a potem marsz do Fettnera i błagaj na kolanach o przebaczenie
Ostatnie słowa Gangnesa bardzo mnie rozśmieszyły. „Marsz do Fettnera i błagaj na kolanach o przebaczenie” nie wiedziałam, że ma tak ogromne poczucie humorku, a słowa Daniela? „ Ale ja ją kocham” dość zastanawiające. Kiedy usłyszałam kroki Tande zbliżającego się do naszego wspólnego pokoju, otworzyłam książkę na nie wiem której stronie i zaczęłam czytać. Do pomieszczenia wszedł z spuszczoną głową Danny.
            -Danny, żyrafo ty moja czy coś się poważnego stało ? – odezwałam się odrywając wzrok od kartki na której widniały męczące wzrok małe litery.
            -Nic – odezwał się
            -Wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć, jesteśmy przyjaciółmi możesz mi ufać – mówiłam tak, aby nie domyślił się, że słyszałam jego rozmowę z Kennethem.
            -Mam do Ciebie prośbę. Chcę, abyś po treningu ze mną gdzieś poszła. To moje ulubione miejsce. Muszę Ci coś powiedzieć – powiedział spoglądając na mnie
            -Dobrze pójdę skoro jest do dla Ciebie takie ważne – odpowiedziałam wlepiając wzrok w kolejną stronicę książki Forfanga.
Książka wchłonęła dużo mojego czasu, że nawet spóźniłam się na trening. Po raz kolejny niestety. Było mi głupio to już drugi raz w tym sezonie. Usiadłam w kącie na ławce, aby trener nie zauważył mojego spóźnienia i zajęłam się swoimi sprawami. Po kilku minutach ujrzałam jak Manu zbliża się w moją stronę.
            -Hej Lenka, czyżby znowu spóźnienie? – zapytał siadając obok mnie
            -Proszę siedź cicho nie chce żeby mnie wywalili – upomniałam go szturchając w ramię – Co znowu Cię nie chcą w drużynie? – zapytałam wskazując na drużynę
            -Niestety nie zbyt mnie lubią – powiedział spuszczając wzrok w podłogę
            -Czemu ? – zapytałam
Nie odpowiedział na pytania ponieważ na posterunku stał już Daniel.
            -Fettner czy ja Cię czasami już nie upominałem ? – powiedział krzykiem
            -To chyba ja Ciebie upominałam – powiedziałam wstając i dając mu dobrze z liścia. –Ile razy Ci powtarzałam, że nie będziesz mnie przywiązanej do kaloryfera trzymał. Może ty jakim zboczeńcem jesteś co ? – zapytałam i odeszłam kierując się do trenera przekazując mu wszystkie potrzebne papiery


~~KILKA DNI PÓŹNIEJ~~
Nadal nie odzywałam się do Daniela po tym jak naskoczył na Manu. Nawet nie poszłam z nim tam, gdzie chciał. Kilka razy mnie przepraszał, że już taki nie będzie. Jednak trzymałam się twardo, nie ustępowałam nawet na krok, nadal rozmawiałam z Manuelem bo był moim kumplem. Danny jednak nie mógł tego zrozumieć.
-Lena cały czas będziesz na mnie obrażona ? – zapytał
-Tak – odpowiedziałam krótko
-Ja nie jestem o Ciebie zazdrosny tylko …
-Tylko co? Czemu ty mnie próbujesz odizolować od reszty, jestem tu nowa powinnam przyjaźnić się z wszystkimi nie tylko z Tobą, bo sobie coś ubzdurałeś. Ja potrzebuje swobody a niestałej kontroli. Nie jesteśmy rodzeństwem.
-Właśnie o tym chcę z Tobą porozmawiać – powiedział zamykając dość grube pisemko
-Czyli ? – zapytałam niepewnie
-Posłuchaj mnie… Kilka lat temu Twoja mama kiedy jeszcze nie była żoną Twojego ojca zaszła w ciążę z przypadkowym facetem poznanym w klubie. Urodziła chłopca. Porzuciła go, bo nie była gotowa na dziecko, które przytrafiło jej się z przypadkowym facetem, oddała go do domu dziecka. Po kilku latach odezwał się biologiczny ojciec chłopaka i odebrał go z domu dziecka. Zaczął go wychowywać. Za kilka miesięcy dowiedział się, że kobieta z którą ma dziecko zaszła w ciążę z swoim mężem i ma urodzić dziewczynkę- Lenę. Kiedy Cię zobaczyłem z Twoją przyjaciółką od razu zauważyłem, że między nami występuje podobieństwo . Lena ja jestem Twoim przyrodnim bratem .
-Jak to skąd o tym wiesz? –zapytałam zszokowana – A badania DNA ?
-Już je wykonałem. Kiedy spałaś obciąłem Ci jeden włos i dołączyłem do mojego i oddałem do laboratorium. Tu są wyniki.
Podał mi wyniki. Faktycznie. 99% wskazywało, że Daniel jest moim bratem. Nie wiedziałam co powiedzieć. Nie wiedziałam czy mam się cieszyć, że mam starszego a zarazem nadopiekuńczego braciszka. Byłam w szoku.
Przyglądałam się badaniom jeszcze przez dobrze 10 min
            -Daniel ja …. Ja nie wiem co mam powiedzieć. Zawsze myślałam, że jestem jedynaczką, nigdy mi mam nie opowiadała, że coś się jej takiego przydarzyło.
            -Wiem dla mnie to też był szok. – powiedział
            -Daniel mam tylko jedną prośbę. Nie mówmy na razie o tym chłopakom niech to będzie tajemnica. – powiedziałam spoglądając mu prosto w oczy
            -Dobrze, jeśli moja kochana siostra o to mnie prosi to czemu miałbym odmawiać – powiedział uśmiechając się
            -A i jeszcze jedno… To dlatego byłeś o mnie taki zazdrosny ? – zadałam mu to pytanie prosto w oczy
            -Tutaj masz rację, nie chciałem, aby przytrafiło Ci się to co naszej mamie – powiedział poprawiając moje niechlujnie ułożone włosy
            -Wiesz, że lubię Manuela – powiedziałam
            -Wiem, ale nie chce żeby Ci zrobił krzywdę – odezwał się
            -Mówisz jak mój ojciec – odparłam z uśmiechem – Kiedy chcesz zobaczyć mamę, jesteś na to gotowy czy nie za bardzo? – zapytałam
            -Nie wiem, wiem, że to będzie dla niej szok zobaczyć syna po latach. Tak samo jak dla Ciebie.
W tym samym momencie ktoś zapukał do drzwi pokoju. Był to Kenneth, który na widok mnie trzymającej w ręku papiery zamarł
            -Czyli już o wszystkim wiesz? – zapytał
            -Tak – odpowiedziałam – Jednak nie mam mu tego za złe, że jest moim bratem, trochę mam żal do mamy, która nic nigdy mi nie powiedziała
            -Masz prawo- odezwał się Daniel – Nigdy Ci o tym nie powiedziała
            -Będzie dobrze – podsumował Kenny
            -Oby- przytuliłam przyjaciela
To był dopiero początek, jednak nie wiedziałam, że nasze świeżo zapoczątkowane rodzinne relacje mogą nie długo się popsuć.




Hejo
Jestem i oddaje wam w łapki akcję trzecią. To jest pierwszy od wielu miesięcy rozdział z którego na serio jestem zadowolona. Mam nadzieję, że Wam się spodoba.
Do zobaczenia dopiero 21 maja



Czytasz=komentujesz=motywujesz J


piątek, 22 kwietnia 2016

Akcja druga

Moja przyjaźń z Danielem coraz bardziej owocowała, podobnie jak praca z sztabem szkoleniowym. Pierwsze dni mijały bez jakichkolwiek zarzutów, nikt nie miał do mnie żadnych przeciwskazań.
Stałam na mrozie naprzeciwko hali. Ściskałam bidon w dłoniach, chociaż mroźne powietrze dawno temu wyssało ciepło z bidonu. Chłopcy wyszli z hotelu wcześniej ode mnie więc nie ukrywałam zdenerwowania na mojej pobladłej twarzy. Weszłam na salę. Daniel jak zwykle musiał dotrzeć mnie jako pierwszą. Nie ukrywam bardzo mnie lubił. Oprócz naszej kadry byli tam również Austriacy, których także darzyłam sympatią. Jednak Norwedzy zawsze byli na pierwszym miejscu .
Daniel podszedł do mnie i zapytał:
-Czemu jesteś na mnie zła? – zapytał
-Bo mnie nie obudziłeś, taki z Ciebie przyjaciel hmm? – odpowiedziałam wyszczerzając na niego oczy
-Przepraszam kaczorku – mówił pokazując minę jak ze Shreka
-Nie mów do mnie kaczorku wiesz, że tego nie lubię – odburknęłam złośliwie
-No dobrze już dobrze – powiedziałam
W czasie treningu podszedł do mnie trener Austriaków
            -To ty jesteś Lena ? – zapytał
            -Oczywiście – odpowiedziałam z uśmiechem
            -Chciałbym abyś poznała także członków mojej kadry jeżeli nie robi to dla Ciebie żadnego problemu – powiedział
            -Z największą przyjemnością
Kuttin wstrzymał grę chłopaków, którzy w kółeczku jak małe dzieci odbijali piłkę do siatkówki.
            -Chłopcy to jest Lena nowa fizjoterapeutka kadry Norweskiej – oznajmił Heinz
            -Cześć Lena – krzyknęli chórem po czym wznowili grę
            -Nie przejmuj się tym, że od razu się nie przedstawili zawsze tak robią – rzeknął mi na ucho Heinz
            -Nie robi to dla mnie różnicy – odpowiedziałam spoglądając na niego wymownie – Mam propozycję, może zagramy mecz Austria przeciwko Norwegii ? – uśmiechnęłam się
            -Czemu nie – potwierdził
Ja poszłam do swoich, aby przedstawić im swój plan. Wszyscy ustawili się w sześcioosobowych składach tylko Manu nie został wybrany na boisku zrobiło mu się smutno. Postanowiłam, że na złość Danielowi pocieszę Fecia.
            -Ty jesteś Manuel, prawda ? – zapytałam
            -Tak – powiedział odwracając twarz w moją stronę – A ty zapewne Lena ? – on zadał pytanie
            -Nie mylisz się, przyszłam dotrzymać Ci towarzystwa
            -To miłe – odpowiedział ustępując miejsca
 Rozmawiałam z Fettnerem przez cały mecz. Mogłam powiedzieć, że powstawała po między nami zaskakująca więź nie tylko związana ze skocznią. Mieliśmy dość podobne problemy związane z okresem buntu w czasie kiedy byliśmy nastolatkami.
Po całym meczu podszedł do nas Daniel.
-Czy ty chcesz mi kumpele odbić ?! – zapytał złowrogo. Widać było, że go nie lubi.
-Daniel to ja się dosiadłam do Manu, nie chce żeby siedział, nie moja wina, że go nie lubią, a ty nie będziesz decydował z kim mam się przyjaźnić i nie przepraszaj mnie tym swoim kaczorkiem żyrafo jedna – powiedziałam. Ukradkiem na usta wciskał mi się uśmiech, który ledwo powstrzymałam.



                                                           Hejo goten morgen
Przepraszam, że notuję u siebie spóźnienie. Rozdział krótki, wiem i tak nie jestem z niego zadowolona. Akcja była gotowa już od paru dni, ale wczoraj nie miałam jak jej wstawić, ponieważ laptop odstawia mi jakieś cyrki i nie wiem no…
W głębi serca trzymam kciuki za wszystkich maturzystów, a z całego serca wspieram Anette 15. Kochana wierzę w Ciebie pamiętaj. Z całego serca dziękuje Lillyz za nominację do LA . Swoje nominację przyznam wraz z ukazaniem nowego rozdziału. 

Do zobaczenia już tradycyjnie za dwa tygodnie w czwartek



Czytasz=komentujesz=motywujesz 

czwartek, 7 kwietnia 2016

Akcja pierwsza

Lotnisko w Oslo
         Samolot wylądował. Jestem w Norwegii. Wyszłam po odbiór bagaży. Po czym ruszyłam w niewiadomym mi kierunku.
            Po kilkuminutowym błąkaniu się po parku zauważyłam jak ktoś macha do mnie rękę. Podeszłam kilka kroków bliżej, aby zobaczyć bliżej nieznajomą postać. Przed moimi oczyma ukazała się nie kto inny jak moja przyjaciółka ze studiów. Ale co ona tu robiła? Czyżby też przyleciała na to szkolenie? Czy ona robi sobie ze mnie jakieś żarty czy co ?
            -Lisa powiedz ty mi co ty tu robisz ? Co? – zapytałam cała zszokowana
            -Ja też przyleciałam na to szkolenie, nie cieszysz się ? – odparła
            -Trochę jestem zaskoczona Twoją obecnością- odpowiedziałam
            -To co idziemy? Czy zamierzasz tu sterczeć na tym zimnie ? – zapytała z tą swoją uroczą chrypką w głosie
            -Idziemy idziemy – odpowiedziałam z uśmiechem na ustach
Po 10 minutowej drodze dotarłyśmy przed budynek zarządu, gdzie miało się odbyć szkolenie na fizjoterapeutkę norweskiego teamu. Jego widok zapierał mi dech w piersiach. Weszłyśmy do środka. Podeszłyśmy do punktu informacyjnego. Tam wszystkiego się dowiedziałyśmy. Skierowano nas na główną salę. Stanęłyśmy przed drzwiami. Ja ze względu na swoją dość dużą ciekawość musiałam wparować pierwsza do środka bo inaczej padłabym trupem.
            -Panie pewnie na szkolenie, prawda ? – powiedział przyjaznym głosem Magnus prawa dłoń trenera Stoeckla.
            -Jak najbardziej – odpowiedziałam pokazując swoje białe uzębienie
Mężczyzna wpuścił nas na salę. Tam zauważyłam wszystkich Norweskich skoczków. Wśród nich był bardzo sympatycznie wyglądający blondyn z bujną grzywą, który uśmiechnął się i pomachał w moją stronę. Odwzajemniłam uśmiech.
            Usiadłyśmy wygodnie na krzesłach specjalnie dla nas przygotowanych. Na dodatek tego wszystkiego tajemniczy blondyn usiadł naprzeciwko mojej osoby. Lisa tylko mnie szturchnęła i uśmiechnęła się na widok tej całej sytuacji.
            -Ten przystojniak chyba się w Tobie zakochał – szepnęła mi na ucho
Ja uśmiechnęłam się na słowa opuszczając głowę w dół.
            -Witam nasze cudne panie na naszym szkoleniu – rozpoczął Magnus – Chłopcy przywitajcie się z dziewczynami – spojrzał na nich stanowczym głosem
Panowie wstali i ustawili się w rządku jak na szkolnej zbiórce.
            -Hej Kenneth jestem miło mi was poznać – zaczął z uśmiechem
            -A ja Daniel – wyrwał się jako drugi uroczy blondyn
Z drugiej strony chociaż wiem jak ma na imię, dobra idźmy dalej
            -Ja jestem Andres, mówią na mnie Fanni – powiedział następny z nich
            - Andreas miło mi – powiedział skromnie Stjernen
            -Johann we własnej osobie – ukłonił się uroczo Forfi
            -Dobra panowie możecie siadać – zasygnalizował Alex- Bardzo miło mi was widzieć dziewczyny, może powiecie nam coś
Wstałam jako pierwsza chciałam mieć to wszystko za sobą
            -Hej wszystkim, jestem Lena jestem to znaczy byłam studentką fizjoterapii. Nigdy nie miałam styczności z tak profesjonalnym zawodem jak ten. Jestem dobrej myśli, że będzie nam się dobrze współpracowało…
            -Dziękuję Ci Lena teraz czas na Twoją koleżankę. – powiedział uprzejmie Magnus
Na twarzy Lisy zobaczyłam strach, co w szybkim tempie przerodziło się w panikę. Zrezygnowana wyszła z Sali zostawiając mnie samą. Mi pozostał tylko wstyd za koleżankę. Siedziałam na krześle zakłopotana spoglądając w podłogę
            -Lena – usłyszałam głos trenera Stoeckla. – Witamy w drużynie – powiedział
            -Ale jak to a szkolenie ? – zapytałam spanikowana
            -Nie będzie szkolenia – powiedział stanowczym głosem
            -Ale dlaczego – dopytywałam skrupulatnie
            -Na naszych szkoleniach zawsze było powyżej 10 osób, nigdy nie było poniżej 5. Zawsze zakładaliśmy, że jeżeli będzie jedna osoba będzie przyjęta do drużyny. Tak więc stało się i dzisiaj. Według naszych postanowień tak uczyniliśmy, jesteś w drużynie.
Byłam w szoku. Przyjęli mi bez chwili zastanowienia. Bałam się reakcji rodziców.
Podziękowałam każdemu z osobna. Miałam kierować się do wyjścia, ale uprzedził mnie Daniel.
            -Poczekaj, trener kazał mi przekazać, że dzisiaj przeprowadzasz się do nas i masz pokój ze mną – powiedział pokazując swoje białe ząbki.
            -Ja? Pokój z Tobą? To chyba nie jest realne – powiedziałam zaprzeczając
            -Jest uwierz mi – powiedział uroczo – Chodź pokaże Ci gdzie to jest
Za prośbą Tande udałam się w miejsce, gdzie mieszkali .
            Po dotarciu z towarzyszem do domku zawahałam się.
            -Co się stało boisz się czegoś ? – zapytał z troską
            -No wiesz trochę wstydzę – powiedziałam nieśmiało
            -Ale czego? – ponowił pytanie
Nie odpowiedziałam na pytanie tylko wskazałam głową, żebyśmy weszli do środka. Nasz pokój znajdował się na 1 piętrze naprzeciwko pokoju Forfanga i Gangnesa. Weszłam trochę nieśmiało do środka, a Daniel za mną. Rozejrzałam się po pokoju.
            -Podoba Ci się? – zapytał cicho
            -Jest piękny – podsumowałam odwracając się do osobnika, który na widok mojej twarzy pokazał swoje urocze uzębienie.
            -Cieszę się- odpowiedział skromnie choć po jego wyglądzie nie wyglądał na takiego – Mam jeszcze jedno pytanie
            -Wal śmiało – powiedziałam pokazując mu chyba po raz pierwszy swój biały uśmiech
            -Moglibyśmy zostać przyjaciółmi ? – zapytał patrząc w moje błękitne oczy
            -No jasne – powiedziałam przytulając Go z całej siły jaką posiadałam w swoich drobnycg ramionach
            -Lena bo mnie udusisz – powiedział łapiąc ciężko tlen do swoich płuc
Zwolniłam uścisk.
            -Ty chyba chcesz mnie zabić – powiedział szybko oddychając
            -Nie skądże – powiedziałam dusząc w sobie napad śmichu.
            -Lepiej chodźmy już bo będą się o nas martwić – powiedział tym swoim troskliwym głosikiem, który od pierwszego brzmienia polubiłam
Złapał mnie mocno za rękę i wyszliśmy z domu. Stanęliśmy przed budynkiem, gdzie znajdowali się chłopcy wraz z trenerem.
            -Daniel, gdzie Ty z nią byłeś? – zapytał
            -Chciałem jej pokazać, gdzie mieszkamy. To źle? – tłumaczył
            -A prosiłem Cię o to? – zadał kolejne
            -Nie – odpowiedział spuszczając wzrok w podłogę
            -Proszę nie rób tak więc – ukarał go
Powiało mi tutaj matczyną troską. Kochany papa Alex . Uśmiechnęłam się na słowa trenera. Po krótkiej rozmowie Daniela z trenerem udałam się z chłopakami do mieszkanie, gdzie mogłam się rozpakować i poznać nowe otoczenie.







                                                                       Hej ho !!!
Jestem i oddaje wam w łapki akcję pierwszą. Myślałam, że nie skończę pisać tego rozdziału. Po pierwsze brak weny, która przejawiała się prawie codziennie i trudno mi było coś sensownego naskrobać, po drugie szkoła, która po powrocie z praktyk daje coraz bardziej w kość i nie daje nic napisać pomimo wielkiego natchnienia. Moim zdaniem rozdział wyszedł dość średnio.
Do zobaczenia za dwa tygodnie w czwartek.:)

CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ!!!